Cztery pory roku na kolei

kry

 

Położenie Haffuferbahn tuż nad brzegiem Zalewu Wiślanego było pod wieloma względami wielką zaletą linii. Ukształtowanie terenu ułatwiało budowę, a piękny widok z okien pociągu na taflę wody zachęcał turystów do podróży. Jednak taka lokalizacja powodowała niestety równie dużo trudności i niebezpieczeństw.

Wiosna

Podstawowym problemem było zagrożenie ze strony Zalewu. Wiosenne topnienie lodu i przybór wód mogły spowodować spore szkody w położonym nieopodal brzegu nasypie kolejowym. Poza tym groźne były także kry, spychane przez fale na wybrzeże między innymi w okolicach Fromborka.

Lato

Tuż po roztopach mogło nadejść największe niebezpieczeństwo – powódź. Był to jeden z powodów, dla których w połowie XIX wieku zrezygnowano z tej trasy przy planowaniu Kolei Wschodniej. Jednak Komitet ds. Budowy HUB wielokrotnie starał się dowieść bezzasadności takich obaw, a poczynione przez niego obliczenia wykazały, że zagrożenie powodziowe jest minimalne.

Mimo optymistycznej postawy członków Komitetu, pierwsza powódź nadeszła już w październiku 1899 roku. Kolejne podtopienia miały miejsce niecały rok później. Ze względu na uszkodzenia torów i nasypów konieczne było nawet kilkutygodniowe wstrzymanie ruchu pociągów.

Lokalne podtopienia i podmycia nasypów kolejowych okazały się nieustannym problemem zarządu niezależnie od pory roku. Konieczne były stałe kontrole i prace naprawcze, by nie unieruchamiać linii. W dwudziestoleciu międzywojennym podjęto pierwsze próby zapobieżenia podtopieniom. Otto Rieseler, ówczesny zarządca Haffuferbahn, z pomocą lokalnych przedsiębiorców osuszył część zagrożonych terenów.

Jesień

Mniej szkodliwe, ale równie uciążliwe okazywały się długotrwałe opady. W okolicach Lisettenhof (obecnie Elżbiecin) po zachodniej stronie Braniewa, gdzie teren i tak był niezwykle bagnisty, powodowały ciągłe osiadanie terenu. Mimo ciągłych kontroli, nawożenia nowej ziemi i umacniania torowiska, często zdarzały się tam osunięcia gruntu, co stanowiło niebezpieczeństwo dla jadących pociągów. Doświadczono tego np. w 1900 roku, gdy po obfitej ulewie ziemia zalegająca na torach spowodowała wykolejenie się lokomotywy.

Zima

Dla kolei także zima bywała nieprzychylna. Choć zamarznięte wody zalewu aż do wiosny miały pozostać spokojne, przeszkodą w normalnym funkcjonowaniu mogły okazać się opady śniegu. Zdarzały się lata, gdy zamiecie usypywały na torach kilkumetrowe zaspy nie do przebycia dla pociągów.

Reklamy